"It's difficult to admit the obvious"
political world

Gates affair - Deluzja Sprawiedliwości

Carlos Benson|Saturday, August 1, 2009

SFGATE-GATES  AFFAIR: I CÓZ Z TEGO? DELUSION OF JUSTICE WYDARZENIE POZORNIE, JAKICH ZDARZA SIĘ  WIELE SETEK TYSIĘCY :  NIEPOROZUMIENIE SFRUSTROWANEGO CZARNEGO INTELEKTUALISTY PROFESORA HARWARDU, ZMĘCZONEGO DŁUGĄ PODROZĄ , CHODZĄCEGO O LASCE,NIEMOGĄCEGO WEJŚĆ DO WŁASNEGO DOMU Z POWODU ZABLOKOWANEGO ZAMKU I BIAŁEGO OFICERA POLICJI ARESZTUJĄCEGO OWEGO PROFESORA  WE WŁASNYM DOMU ZA NIEWŁAŚCIWE ZACHOWANIE WZGLĘDEM TEGOŻ OFICERA.  Na dodatek  mamy  jeszcze Prezydenta USA , jako Najwyższego Stróza przestrzegania prawa  USA,określającego  działanie  policji jako”głupawe” ( stupidity).

Na dodatek  mamy  jeszcze Prezydenta USA, jako Najwyższego Stróża przestrzegania prawa  USA,określającego  działanie  policji jako”głupawe” ( stupidity).

Oczywiscie, że mass media nadały temu wymiar sensacyjny, jak też mówily o tym na całym świecie. Konferencje prasowe, wypowiedzi najróżniejszych polityków na temat rasizmu, oceny Prezydenta, specjalne badania opinii publicznej (29% na korzyść Prezydenta 41% przeciw. Ciekawe jako byłby wynik, gdyby wypowiedział te słowa biały Prezydent), specjalne programy telewizyjne , najróżniejsze  wywiady, masa wylanego artamentu mnóstwo artykułów w dziennej prasie, jak też internetowej.. i ostatecznie .. zaproszenie zainteresowanych do White House Beer Garden, aby "rozwiazać nieporozumienie”.. i nadać jeszcze więcej rozgłosu. Potem jeszcze, konferencja prasowa  i oświadczenie oficera Crowley: „Zgodziliśmy się, aby mieć róznicę zdań na temat  tego wydarzenia”- jakby jakieś  skomplikowane wydarzenie polityczne, co najmniej wypowiedzenia wojny przeciw Lichtenstein.

Prezydent Obama wiele razy zabierał głos na ten temat, a ostatnio  powiedział,  że spotkanie miało „serdeczny charakter i było produktywne”, jak też wspomniał o „rzeczowej dyskusji”.

Wcieprezydent, Joe Biden, siedzący i pijacy razem  z  zainteresowanymi bezalkoholowe  piwo  mówił „O dobrym świadectwie dla obydwu zainteresowanych”.  Oficer Crowley mówił, że Profesor Gates „oświecił” go na pewne tematy. Nie stać go jednak było na słowa  przeprosin względem intelektualisty. Na dodatek, jeszcze inny oficer, tym razem czarny, ktory był przy scenie aresztowania napisał list to Prezydenta Obamy,  a doręczył go Prezydentowi  nie kto inny, jak Crowley. Oficer  Lashley  ( bo tak nazywa sie kolega Crowley) napisał miedzy innymi,  że „ jest zmuszony powiedzieć prawdę i bronić swego kolegi ( Crowley’C.B.), bo on nawet  wcale  w tym wypadku nie zdradził swego  murzyńskiego pochodzenia.. i dalej autor listu zwraca sie do Profesora Gates:”aby zastanowił się nad  wydarzeniami po 16-tym lipca, jak też,  jaka jest jego odpowiedzialność za to co zdarzyło się 16-tego lipca 2009”.. Czy może zrobić coś ( Prof Gates), aby  zmniejszyć krzywdę  jaka  została dokonana, gdy idzie o reputację  tych własnie dwu szanowanych oficerów policji?”  Związki zawodowe policjantów stanęły po stronie aresztujących, jak też dały, od razu, adwokatów aresztującym  policjantom.

Dalej prasa  już nadała  nowe jakośći wydarzeniu, nawet  oceniła  oficera aresztujacego, jako  polityka,  mającego szanse do pretendowania na  publiczny  urzęd.

I co dalej? Trzeba przyznać , że zarówno Prof. Gates jak, James Crowley w ogrodzie Bialego domu pijąc piwo zademonstrowali swoim ubraniem ( nie zdjęli marynarek, mimo gorąca),  że są tam dla załatwienia interesu: rozwiązania sporu.  Tymczasem  Joe Biden, jak też Prezydent  podeszli do sprawy, jakby nie było powaznego problemu ( co jest oczywistością, bo nie aresztuje się fizycznie ułomnego  zmęczonego podróżą), byli rozluźnieni, prawie jakby to ich nie dotyczyło. Rozmowy, jakie byly prowadzone miedzy zainteresowanymi  i  zaangażowanymi w spór miały charakter prywatny, co oznaczało,  ze nie miały być dostępne dla szerszej publiczności.  Zarówno Profesor Gates, jak sierżant Crawley do tego sporu podeszli, jak powiedzieli „ z punktu widzenia  załatwiania interesu”. Czy rzeczywiście?

Specjaliści, od zachowań ludzkich zaczęli analizować zachowanie Profesora Gates , jak tez sierżanta Crowley. Stwierdzono, że profesor był raczej zrelaksowany, uważnie słuchał i przysłuchwał się rozmowie. Tymczasem Crowley wydawał się bardzo „spięty” ciało jego „mówiło, że jest nastawiony na defensywę i obronę, jak też czuł się niespokojnie, co oznaczałoby,  że mimo iż nie wyraził  przeprosin, wskazywał,  ze czuje się niepewnie, mimo wyrażajacej na zewnątrz „pewności”. Niestety, mimo  tej zewnetrznej pewności, wydaje się,  że sierżant policji  czuł się nieswojo, gdy bezdusznie , wbrew zdrowemu rozsądkowi  aresztował profesora za niewłaściwe zachowanie. Tą niepewność wyraził nawet w czasie prasowej konferencji mówiąc” Ja nie jestem pewny,  że to rzeczywiście stało się”.

Na temat  omawianego wydarzenia, rozsądnie wyraził się  Collin Powell mówiąc, że nie „trzeba  kłócić się z policjantami”. Zapewne, jest to słuszna rada, ale czasem, jak widzi się  bezduszność i ograniczoność tych ostatnich, jest trudno powstrzmać nerwy, szczególnie w wypadku profesora Gates, zmeczonego  kilkudziesieciogodzinną podróżą chodzącego o lasce i aresztowanego w jego własnym domu, obojetnie  na kolor skóry.

A może właśnie dlatego, lub ze wzgledu na inne uprzedzenia?

Oczywiście, że wskazówka C. Powella, jest bardzo  na miejscu. Prezydent,  jak przystało na Głowę Państwa  nadał temu wydarzeniu głębszy sens. Mówił, że tego typu wydarzenia powinny  zaowocować konstruktywną dyskusją, jak też  być jeszcze jednym doświadczeniem  będącym dla nas nauką na przyszłość.

Najpierw, jak wiemy z naszego doświadczenia: to jaki masz kolor skóry, czy mówisz po angielsku, jak jesteś ubrany  liczy się przy spotkaniu ze stróżem prawa. Racjonalne argumenty  w postaci, że tutaj mieszkam, czy pomyliłem się nie zawsze dotrą do świadomości stróża prawa, który  jest trenowany, aby zbytnio nie myśleć, a już być uprzejmym dla zmęczonego czy sfrustrowanego, to nieraz jest stanowczo za dużym wymaganiem.  Dyskutować z policjantem i przedstawiać swój punkt widzenia zwykle mija się z celem, nie tylko z resztą ze stróżem prawa, podobnie można powiedzieć o pracownikach amerykańskich sądów.

Media  szukające sensacji  podchwyciły wyrażenie Prezydenta USA, może niefortunne, ale oddające atmosferę przy aresztowaniu jako „głupawe”, rozdmuchały to wyrażenie Ostatecznego Stróza Zachowania Prawa.

Obama,  niechcący naraźił się związkom zawodowym policjantów, które murem stanęły a sierżantem, nie mając zbytnio racji, jak to zaświadczył swoim zachowaniem sam zainteresowany, przez unieważnienie  pozwu sądowego. Ciekawe, że Prezydent Obama, nie wyraźił żadnych emocji w czasie  piwnego spotkania z prostego zwględu: uznał  sprawę  już nie tylko za błachą  ale, za załatwioną, a konflikt  za  fanaberię sierżanta.  Chcąc być w porządku, jak też  zdobyć dodatkowe punky u wyborców - jako Ostateczny Stróż Prawa, -z jednym i drugim  zainteresowanym nie okazał stronniczości, kiedy to w duchu przyznał racje bardziej rozumnemu  profesorowi, a sierżanta uznał, jako  posiadającego pistolet i chcącego pokazac swoją władzę i kontrolę, nawet  za  cena  aresztu  kulawego człowieka. Co z resztą, pokrywałoby się ze zdaniem ekspertów  od kłamania, gdzie  bardziej winnym okazał się właśnie sierżant  Crowley.(abc-news-Lying specialist Joseph Tecce).

Tak  błache wydawałoby się wydarzenie zasygnalizowało o wiele głębszy problem ze zrozumieniem prawa i zachowaniem na codzień stróżow przestrzegania prawa: oni mają monopol na prawdę, mimo  nie tylko łagodzących okoliczności, ale  używanie zasad zdrowego rozsądku przez władze publicznego porządku jest raczej  bardzo nikłe, nie powiem, że prawie żadne czego dowodem było postępowanie sierżanta, jak to może wiemy z własnego doświadczenia.. w końcu liczy się  władza pistoletu,  nieomylność policjanta poparta Związkami Zawodowymi. Te  postulaty  są  ostateczną wyrocznią, mimo faktów i argumentów świadczących o czymś przeciwnym.

Ograniczoność myślenia, „ braterstwwo” policyjne, mimo różnic rasowych jest na tyle silne, że poznanie tego co zaistniało jest nie tylko utrudniane, albo  też celowo przekręcane, jak to  wyraził się w swoim liście inny policjant będący bezpośrednim świadkiem aresztowania.

Jest już mało ważnym,  że policja w Cambridge , niedługo po tym incydencie  unieważnila oskarżenie.. w dalszym postępowaniu  jednak , nie przyznała sie do winy, a sierżanta Crowley obdarzyła adwokatem, aby na konferencji prasowej nie powiedział nic takiego co mogłoby go obciążyć i byłoby powodem do procesu sądowego przeciw policji. Jednocześnie  policja organizuje  publiczną konferencję prasową, aby usprawiedliwić zachowanie sierżanta, mimo jego domniemanej winy. Bezsensowne  zastosowanie prawa w wypadku profesora wydaje się oczywistością, o czym świadczą nie tylko unieważnienie aresztowania, ale jednocześnie  „sztuczna” obrona sierżanta  daje nam  dużo do myślenia  o jego niewłaśćiwym zachowaniu, jak też  bezdusznym stosowaniu prawa, czy  braku zdrowego rozsądku.

 Jak mawiał kiedyś Leszek Kołakowski:  nie miejmy nadzieii oczekiwania na sprawiedliwość - będzie nam z tym lepiej.

 Carlos Benson  
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl