"It's difficult to admit the obvious"
political world

Skazani za „Nie przepraszam za Jedwabne” I don’t apologize for Jedwabne”

marian baginski|Tuesday, September 24, 2013

Sąd w Białymstoku zdecydował, że hasło „Nie przepraszam za Jedwabne” to nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych.  Tym samym, oskarżonym o to mężczyznom, podtrzymano wyroki wydane przez wymiar sprawiedliwości niższej instancji.  Sprawa zaczęła  sie  od 2011 roku, kiedy to  podczas Marszu Jedności,  przeciwna Marszu kilkudziesięcioosobowa  grupa skinheadow  wykrzykiwała hasła:  „Precz z komuną”, „Naszą bronią nacjonalizm”, „Nie przepraszam za Jedwabne”, „Bóg, honor i ojczyzna”, „Jedna Polska narodowa”.

 Trzeba wspomnieć,  ze w czasie tego  protestu  nikt nie został aresztowany.  Ostatecznie, po uzyskaniu opinii biegłego oceniającego treść okrzyków, oskarżono pięciu młodych mężczyzn. W akcie oskarżenia wymieniając okrzyk "Nie przepraszam za Jedwabne".  Po wydarzeniu zatrzymano pięciu mężczyzn.  Oskarżono ich o nawoływanie do nienawiści. Żaden z nich nie przyznał się do stawianych  zarzutów. Sąd jednak uznał ich za winnch.  Jeden z nich został skazany na dziesięć miesięcy, a pozostali na sześć miesięcy, pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.Dodatkowo Ci ostatni musieli zapłacić po pięćset złotych grzywny. Na ich  niekorzyść  pprzemawiała kryminalna przeszłość.  26-latek Paweł E. ma na koncie już trzy wyroki. Za wymuszenie rozbójnicze, za narkotyki, a ostatnio został skazany prawomocnym wyrokiem na rok i 4 miesiące więzienia za bijatykę w Ostrowi Mazowieckiej (lokalni bandyci, wykorzystując skinów jak wojsko, walczyli o kontrolę nad bramkami; w strzelaninie zginęła jedna osoba). Student prawa Marcin S. też zadarł z wymiarem sprawiedliwości - został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata za "ustawkę" po meczu w Szepietowie. Karol P. goni kolegów. Siedzi na ławie oskarżonych za motywowaną rasowo napaść z maczetami w centrum miasta. Jest też w kręgu podejrzanych o atak na policjantów . Był również spisany przez policję niedaleko miejsca, gdzie wiosną przed rokiem skatowano Ormianina, a w jego samochodzie znaleziono kominiarki i metalowe pałki. Najmłodszy, 19-letni Paweł A., nie był co prawda karany, ale po "kontrmarszu" trafił do izby wytrzeźwień. Bywal tam czestym gosciem. Odwołano się od wyroku. Mecenas Juliusz Kołodko, obrońca jednego z oskarżonych, przytoczył badania opinii publicznej. Wynikało z nich, że 48 procent respondentów uważa, iż Polacy nie powinni przepraszać za mord w Jedwabnym. Stwierdził też, że oprócz ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej z roku 2002  są publikacje, które poddają w wątpliwość  aktywny udział Polaków w przeprowadzaniu  zbrodni. W końcu mecenas  powołał się na konstytucyjną wolność słowa. Nie przekonało to jednak sędziów z Sądu w Białymstoku. Wyrok z niższej instancji został podtrzymany.  Tak więc , witamy w Absurdystanie. Sąd w Białymstoku uznał, iż hasło "Nie przepraszam za Jedwabne" to "mowa nienawiści” i podtrzymał wyroki dla 4 mężczyzn. ( Por.źródło: wp.pl, nacjonalista.pl) Oskarżeni są  winni siania  nienawiśći
W uzasadnieniu sędzia Ewa Dakowicz podkreślała, że wszyscy oskarżeni brali udział w zdarzeniu, i to udział aktywny. Z opisu czynu wyeliminowała określenie "zgromadzenie publiczne", ponieważ organizatorzy mogli nie dopełnić formalności, co jednak nie znaczy, że było to zgromadzenie nielegalne.

- Były to jednak hasła skandowane publicznie. Intencje organizatorów marszu były wszystkim znane, oskarżeni nie znaleźli się tam przypadkowo, a wznoszone przez nich okrzyki nie były zgodne z ideą marszu. Najistotniejsze jest to, że nie manifestowali oni swoich poglądów, ale  głosili hasła będące nawoływaniem do nienawiści na tle narodowościowym. Zwłaszcza że hasła te padały w określonym kontekście - aktów wandalizmu wymierzonych przeciwko mniejszościom  narodowym i wprost odnosiły się do idei marszu, torpedowały ją. Oskarżeni nie tylko głosili swoje antysemickie poglądy, ale także - poprzez okrzyki i towarzyszące im gesty, jak wymachiwanie rękami - siali nienawiść. Nawoływali do tego, by poczuć wrogość, złość, brak akceptacji wobec Żydów. Takie zachowanie jest karalne - mówiła sędzia Ewa Dakowicz.
(Por.http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,13529156,_Nie_przepraszam_za_Jedwabne__sieje_nienawisc__Wyrok.html#ixzz2fa1AGPMm)
 Na nic przydały sie tłumaczenia obrońcy oskarzonych,  ze badania opinii publicznej, z których - jak mówił - wynika, iż 48 proc. respondentów uważa, że Polacy nie powinni przepraszać za mord Żydów w Jedwabnem.

Wspomnial, że oprócz ustaleń IPN w tej sprawie,  jest wiele rzetelnych  bezpropagandowych  publikacji, które  w sposób rzeczowy i naukowy  kwestionują udział w tej zbrodni Polaków. Obrońca powoływał się też na konstytucyjną wolność słowa i prawo do wyrażania poglądów.

Wszystkie apelacje sąd uznał jednak za bezzasadne i wyroki utrzymał w mocy. Hasło "Nie przepraszam za Jedwabne", to mowa nienawiści na tle narodowościowym - mówiła w uzasadnieniu sędzia Irena Rybska.

Odnosząc się do argumentu obrony o korzystaniu z wolności słowa, sąd zwrócił uwagę, że nie jest ona niczym nieograniczona. Przypomniał, że w Konstytucji jest też zakaz dyskryminacji ze względu na pochodzenie rasowe, etniczne czy narodowe, a także zapis zapewniający obywatelom polskim należącym do mniejszości, wolność zachowania i rozwoju własnego języka, obyczajów, tradycji i kultury.

Sąd zwrócił też uwagę na przepisy prawa międzynarodowego, których Polska jest stroną, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Rybska mówiła, że problem staje się coraz bardziej widoczny "w obliczu rosnącej wieloetniczności i utrzymujących się stereotypów dotyczących różnych grup ludności", a ta wieloetniczność i stereotypy są wyzwaniem dla organów państwowych. Nie zgodziła się z opinią obrońcy, że to media stworzyły problem i to z tego powodu doszło do procesu.

"Bardzo dobrze się dzieje, że to media reagują na takie sprawy, że informują społeczeństwo o takich przypadkach. I bardzo dobrze się dzieje, ponieważ przez ten kraj przetacza się debata społeczna, i to zjawisko w sposób wyraźny zostaje dostrzeżone" - powiedziała sędzia.

Mówiła, że zauważalna jest w sądzie większa liczba takich spraw. "Te dane obrazują, że następuje eskalacja tego rodzaju zachowań i mowy nienawiści" - powiedziała i zwróciła uwagę, że w ostatnim czasie wiele incydentów na tle narodowościowym miało miejsce w województwie podlaskim.
Rybska przypomniała ustalenia IPN, dotyczące odpowiedzialności za mord Żydów w Jedwabnem w lipcu 1941 roku.
"To są oficjalne ustalenia poczynione przez IPN i nikt tego nie może bagatelizować. Musimy uczyć się na błędach historii i historia jest sumieniem nas wszystkich, Polaków, i musimy się z tymi faktami liczyć. I wznoszenie tego rodzaju okrzyków ("nie przepraszam za Jedwabne"), oczywiście, że jest mową nienawiści na tle narodowościowym" - mówiła sędzia.

Sąd przypomniał, że biegła powołana w sprawie badała lokalny kontekst sprawy i słów, które padły. Biegła stwierdziła, że zakłócenie Marszu Jedności nie było odosobnionym wybrykiem młodych ludzi. "Lecz nabiera głębszego znaczenia, które odzwierciedla rasistowskie i antysemickie poglądy tej grupy, czy też pewnego środowiska, tworząc tym samym klimat, który może niepokoić tamtejsze wielokulturowe społeczeństwo" - cytowała sędzia.  Jest to swego rodzaju curiosum, jak sie mowi o  „wielokulturowym spoleczenstwie” w Bialymstoku. Zapewne sędzia Rybska niedoczytała do końca kontrowersyjnej nieopartej na wszystkich faktach i  obecnie dostepnych dokumentach (2013) decyzji IPN z 9-tego lipca 2002 roku:”Co do udziału polskiej ludnosci w dokonaniu zbrodni n a l e z y ( podkreslenieM.B.) przyjąć, ze byla to rola decydujaca o zrealizowaniu zbrodniczego planu. W tym stanie rzeczy stwierdzic nalezy (pokr. M.B.),ze zasadne jest przypisanie Niemcom, w ocenie prawnokarnej sprawstwa sensu largo tej zbrodni”.  Mowienie IPN o „roli decydujacej ludnosci w realizowaniu zbrodniczego planu „ jest w obecnym stanie badań nad zbrodnią w Jedwabnem co najmniej przesadą i zaprzeczniem faktom zawartym  w dokumentach obecnie dostępnych w 2013 roku ( niemieckie archiwa-sąd nad Sheaperem w Duisburgu w roku 1964, skazujacego Sheapera na kare więzienia za mord w Jedwabnem, przerwane interview z tym ostatnim, archiwa Żydowskie wskazujące na nazistów niemieckich jak bezpośrednich sprawców, częsciowa ekshumacja- gdzie znaleziono  niemieckie luski i naboje z lat 1941 -42,czy odkopana w grobie  przestrzelona czaszka. Częsciowy raport Prof Koli z tej częściowej ekshumacji  wtedy utajniono.).  Stwierdzenie IPN:”należy przyjąc”-  jest oznaczeniem hipotetycznym ,oznacza  to w języku polskim hipotezę.”Stwierdzic nalezy”(IPN) – jest to wyrażenie mocniejsze – w tym wypadku można już mowić o jakiejś teorii.  Niestety , nie  kto inny , ale Lech Kaczynski- ówczesny minister sprawiedliwosci zabronił dalszej ekshumacji, gdy zaczeto „wykopywać” dowody zaprzeczające wyssanym z palca  teoriom J.T.Grossa, jak też powielanym  przez  innych wypowiedzi o rzekomym udziale Polakow w tym mordzie. Jak słussznie zauważyli poważni i znający temat recenzęci  „Sąsiadów” J.T.Grossa, nie chodziło  mu o przedstawienie historycznej rzeczywistości, ale  na tle wieloznacznego obrazu mordu insunuować rzekomy współudział Polaków w mordowaniu Zydów na okupowanych  przez nazistow niemieckich polskich terenach.  Juz sam napis na obecnym monumencie upamietniajacym ta zbrodnie  nie wskazuje na Polaków jak sprawcow czy współsprawców.”Pamieci Zydów z Jedwabnego i okolic , mężczyzn kobiet i dzieci, współgospodarzy tej ziemi, zamordowanych, żywcem spalonych w tym miejscu10 lipca 1941 roku.” Stąd teź niech sąd mnie też ukarze za: „Nie przepraszam za Jedwabne”.  Zorganizujmy  akcje wysyłania listów, e-mails  do Sądu Okręgowego w Białymstoku”Nie przepraszam za Jedwabne”. Adres : Sąd Okregowy w Bialymstoku   Ul. M. Sklodowskiej-Curie 1 15-950 Bialystok tel 857459360(363) e-mail boi@bialystok.so.gov.pl Idźmy w ślady  posła Janusza Wojciechowskiego Janusz Wojciechowski, posel PiS: "Skaż mnie sądzie - ja też nie przeprosiłem za Jedwabne!" Za Jedwabne powinni przeprosić Niemcy i Rosjanie, którzy wspólnie i w porozumieniu, we wrześniu 1939 roku, najechali i zniszczyli państwo polskie – to państwo, w którym Polacy i Żydzi, w miasteczku Jedwabne i w tysiącu innych miast, żyli razem od pokoleń, mieli swoje domy, sklepy, kościoły, synagogi, byli równi wobec prawa, nie walczyli ze sobą i nie zabijali się nawzajem. 3. Za Jedwabne powinni przepraszać Niemcy i Rosjanie, którzy wyłamali polskie szlabany graniczne, okrążyli ze wszystkich stron i rozbili polską armię, zniszczyli i wymordowali polskich oficerów, policjantów, prokuratorów, sędziów, księży, którzy rozbili polskie więzienia i uwolnili tysiące kryminalistów, którzy miliony niewinnych Polaków zapędzili do łagrów, obozów koncentracyjnych, do bunkrów głodowych, na szubienice, do komór gazowych i dołów śmierci. To Niemcy i Rosjanie rozkazywali i pozwalali żydowskim kryminalistom mordować niewinnych Polaków, a polskim kryminalistom mordować niewinnych Żydów. 4. Gdyby nie ich diabelski pakt Ribbentrop-Mołotow, gdyby nie ich straszny wrześniowy najazd - Jedwabne miałoby teraz dziesięć tysięcy mieszkańców, w tym siedem tysięcy Żydów, żyjących w zgodzie z Polakami. Gdyby nie ten diabelski pakt i najazd, to Polska – zgadzam się z Szewachem Weissem – miałaby dziś 50 milionów ludzi, w tym 10 milionów Żydów i byłaby liczącą się w świecie potęgą gospodarczą. I żadna polska dłoń nie wzniosłaby się do mordowania jedwabieńskich, ani innych polskich Żydów.  Janusz Wojciechowski  Poseł do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości. Cytowane za portalem wPolityce
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl