"It's difficult to admit the obvious"
political world

Netanjahu desperacko próbuje odwrócić uwagę od intifady. Stąd słowa o Holocauście

marek jan chodakiewicz|Monday, November 23, 2015

 Słowa Netanjahu o Holocauście to desperacka próba odwrócenia opinii publicznej od intifady sztyletników. Odzwierciedla to również jego uprzedzenia narodowe - mówi prof. Marek Jan Chodakiewicz, wykładowca The Institute of World Politics w Waszyngtonie, w rozmowie z AIP

 Słowa Netanjahu o Holocauście to desperacka próba odwrócenia opinii publicznej od intifady sztyletników. Odzwierciedla to również jego uprzedzenia narodowe - mówi prof. Marek Jan Chodakiewicz, wykładowca The Institute of World Politics w Waszyngtonie, w rozmowie z AIP. Premier Izraela Benjamin Netanjahu podczas przemówienia na Światowym Kongresie Syjonistycznym stwierdził, że Hitler nie planował eksterminacji Żydów, ale przekonał go do tego wielki mufti Jerozolimy, Palestyńczyk, Al-Hadżdż Muhammad Amin al-Husajni. Stwierdził, że mufti doradził Hitlerowi, aby spalił Żydów. Prof. Mosze Zimmermann z Uniwersytetu Hebrajskiego, specjalista od historii niemieckiej III Rzeszy powiedział, że takiej wypowiedzi w protokole z tej rozmowy nie było. Jak Pan ocenia wypowiedź Netanjahu? To bzdura. Hitler nie potrzebował przekonywania. Była to audiencja kurtuazyjna. Hitlera naturalnie cieszył antysemityzm muftiego, ale niemiecki dyktator wymagał od tego petenta pomocy w przeprowadzaniu strategicznych planów III Rzeszy w świecie muzułmańskim, a nie dyrektyw bądź porad o eksterminacji Żydów. Al-Husajni miał bliższe związki z Himmlerem. Rola muftiego w zachęcaniu młodych bałkańskich muzułmanów, głównie Bośniaków, do wstępowania do SS była dość prominentna. Błogosławił m.in. muzułmańskiej dywizji SS-Handschar. Ale muftiemu dużo gorzej poszło z sowieckimi muzułmanami. Inna kultura, a poza tym zagospodarował ich początkowo Wehrmacht jako tzw. Ostlegionen. Netanyahu chciał po prostu przypomnieć o kolaboracji muftiego i zrobił to w najbardziej ekstremalnej formie. Panie Profesorze, jakie ideologie legły u podstaw zbrodniczej polityki Niemiec wobec Żydów? Rasizm, nacjonalizm, egalitaryzm i socjalizm. Były to ideologie nowoczesne wynikające z tzw. Oświecenia i rewolucji we Francji. Oświeceniowcy ogłosili, że Boga nie ma, a nauka stała się „bogiem”. Odrzucili tradycyjny paradygmat chrześcijański obowiązujący na Zachodzie od ponad 1800 lat, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Na to miejsce wprowadzili naukowe kryteria, z czego zrodziło się naukowe kategoryzowanie hierarchiczne ludzi według ich wartości społecznych („proletariat przewodnią siłą”), politycznych („partia sternikiem narodu”), narodowych („Deutschland űber alles”), oraz rasowych („Ubermenschen”). Począwszy od Arthura de Gobineau klasyfikowano ludzkość na rasy wyższe („nordyków”) i niższe („podludzi” – Słowian, Murzynów, Azjatów). Ponadto wprowadzono pojęcie równości dla „narodu” czyli zmobilizowanego przez intelektualnych rewolucjonistów motłochu, któremu nadano przywileje obywatelskie. Była to więc równość specyficzna, bowiem wiele osób we Francji wykluczono – monarchistów, katolików, regionalistów np. Wandejczyków. Czyli równość była wybiórcza. Aby było sprawiedliwie dla największej ilości kwalifikujących się jako „równi” wymyślono socjalizm, który miał zapewnić wszystkim „po równo”, traktować wszystkich tak samo – naturalnie oprócz przywódców socjalistycznych, którzy mieli tym wszystkim zarządzać. Jak powiedział Orwell, wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. W narodowym socjalizmie równość była ograniczona do Niemców i innych nordyków, definiowanych wąsko etno -nacjonalistycznie i „rasowo”, a socjalizm miał dać im wszystkim po równo. System dowartościował przeciętnego Niemca dodatkowo tym, że stawiał go nad „podludźmi.” To są właśnie źródła wielkiej popularności tego zbrodniczego ruchu w Niemczech. Czemu ma służyć próba zrzucenia odpowiedzialności za Holocaust na Palestyńczyków, szczególnie w kolejnym okresie wzrostu napięcia między Izraelem a Palestyną? To desperacka próba odwrócenia opinii publicznej od intifady sztyletników oraz wyraz wielkiej frustracji premiera Netanyahu na temat niekończącej się spirali przemocy. Odzwierciedla to również jego uprzedzenia narodowe. Próby zrzucenia odpowiedzialności na Holocaust są czynione nie tylko wobec Palestyńczyków także wobec Polski i Polaków. Dlaczego? A dlaczego nie? Jak sobie Polska i Polacy pozwalają, to można. Poza tym istnieje kilka powodów. Po pierwsze, w PRL nie można było uczciwie badać wszelkich uwarunkowań i procesów historycznych. Powstała czarna dziura wiedzy. W demokracji liberalnej wdzierają się do niej współzawodniczące szkoły. Narracja, która najbardziej odpowiada obecnemu duchowi systemu liberalnego wygrywa. A tym duchem jest multikulturalizm, relatywizm i prymat mniejszości narodowych, neguje dyskurs narodowy, w którym większość mało się liczy. Jest to odgrzewanie wrażliwości internacjonalistycznej, która obowiązywała na początku tyranii bolszewickiej w latach dwudziestych w Związku Sowieckim i po 1945 r. w Polsce. Narracja multikulturalna wspierana jest szczodrze finansowo z pieniędzy podatnika tubylczego, jak i z zagranicznych dotacji. A celem tego wszystkiego jest wspierać system demokracji liberalnej w jej nowej szacie, a przy okazji przypomnieć o wielkiej zbrodni, jaką była eksterminacja Żydów. Dzięki temu cały świat współczuje Żydom i Izraelowi. Taka atmosfera ogranicza naturalnie wszelką krytykę tej mniejszości oraz państwa żydowskiego. Przywołany już prof. Zimmermann, powiedział, że premier Izraela dołączył do osób, które można nazwać negacjonistami Holocaustu. Netanjahu powinien być ścigany za kłamstwo oświęcimskie? Politycy nagminnie plotą bzdury. Historycy od czasu do czasu też. Prof. Zimmermann jest przeciwnikiem politycznym premiera Netenyahu, a więc postawił mu najcięższy zarzut możliwy.

 
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl